Szeptycki przyjęty w szpitalu poza kolejką? Wiceminister wyjaśnia
W listopadzie 2025 roku Andrzej Szeptycki opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie ze szpitala. "Chirurgia jednego dnia w warszawskim Szpitalu Południowym. Szybko, sprawnie i na NFZ. Badajcie się, chodźcie z własnej inicjatywy do lekarza. Lepiej pójść zawczasu niż trafić niespodziewanie na SOR lub OIOM" – napisał. Wpis sprzed kilku miesięcy został przez internautów odnaleziony teraz. Wielu pyta, czy Szeptycki to jeden z polityków obozu władzy, którzy korzystali ze spcejalnego traktowania w warszawskiej placówce.
Wiceminister z Polski 2050 opublikował wyjaśnienie. "W nawiązaniu do wcześniejszego wpisu. 1. Jestem pacjentem dzisiejszego Warszawskiego Szpitala Południowego (przychodnia na Solcu) od 2021 r. 2. Decyzja o zabiegu zapadła na początku 2024 r. 3. Zabieg odbył się w listopadzie 2025 r. w trybie chirurgii jednodniowej. 4. Nie znam pana Dawida Kacprzyka" – przekazał.
Afera w szpitalu
W środę (17 czerwca) na portalu Zero ukazał się kolejny artykuł Patryka Słowika, z którego dowiadujemy się, że w Szpitalu Południowym w Warszawie (który jest własnością miasta) stworzono specjalną ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. "Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu" – czytamy.
Kierownikiem SOR-u w Szpitalu Południowym jest 28-letni Dawid Kacprzyk, radny dzielnicy Ursus, były już członek Koalicji Obywatelskiej. W ostatnim czasie oburzenie wywołało jego oświadczenie majątkowe, z którego wynika, że tylko w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł.
Tusk: Ten system jest zwyrodniały
– Zwracałem uwagę zarówno reprezentacji środowiska lekarskiego, jak i menadżerom, samorządom, które odpowiadają za prowadzenie szpitali, że ilość środków, jakie przeznacza się na wynagrodzenia, jest nieproporcjonalnie duża w porównaniu do tego, ile wydajemy na pacjentów. Nikogo nie obwiniam, ten system jest naprawdę zwyrodniały, on przez całe lata robił się coraz mniej sprawnym systemem i coraz bardziej nastawionym na śrubowanie, przynajmniej w odniesieniu do niektórych lekarzy, zarobków. Dochodziło i dochodzi do takich dysproporcji, że są szpitale, gdzie wynagrodzenia stanowią blisko 100 proc. wszystkich wydatków szpitala – mówił premier Donald Tusk na konferencji prasowej.
– Wczoraj przyjęliśmy na rządzie projekt ustawy, który wreszcie umożliwi agencji rządowej w Ministerstwie Zdrowia kontrolowanie i nadzorowanie płac. Będzie to związane z konkretnymi osobami, nazwiskami – podkreślił.